Piknik Strzelecki na AON – Relacja

Udostępnij
29 czerwca na terenie Akademii Obrony Narodowej odbył się piknik strzelecki pod patronatem jednej z firm oferujących rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa. Przyznam się, że udałem się tam z ciekawości. Piknik strzelecki kojarzy mi się z imprezą na południu USA, wielkim grillem, cienkim amerykańskim piwem i grubymi amerykanami strzelającymi do wiewiórek z miniguna. Na szczęście my należymy do cywilizacji europejskiej i robimy pikniki po swojemu. Na powitanie bardzo ładnie panie „ometkowały” mnie, wręczyły metryczkę i udałem się na obchód terenu. Na dzień dobry powitała mnie część gastronomiczna, serwowano jedzenie typowo piknikowe, czyli kiełbasę z grilla, kaszankę z grilla, i karkówkę z grilla. Jako dodatki serwowano ogórki i sosy. Z przyjemnością stwierdziłem brak jakichkolwiek sałatek. Nieobecność tego typu pożywienia jasno sygnalizuje, że mamy do czynienia z męską imprezą. Zauważyłem też bar serwujący piwo. Mięso z grilla, browar, i broń palna – niemalże jak w Ameryce.
Na tym podobieństwa się skończyły. Impreza odbywa się na strzelnicy AON, zatem strzelania do wiewiórek raczej nie ma w programie. Udałem się w lewo. Pierwszym stanowiskiem na jakie się natknąłem, oferowało możliwość postrzelania z PM 98 Glauberyt, pierwszy raz strzelałem z amunicji 9x19mm para. Nigdy nie trzymałem tej broni w rękach i skwapliwie skorzystałem z możliwości zapoznania się z tym PeeMem. Instruktor obecny podczas strzelania, nie bawi się w tłumaczenie, jak ładuje się naboje do magazynka. Zakłada, że osoby obecne na pikniku miały już do czynienia z bronią palną, całkiem słusznie. Nikt nie ma problemów z zapełnieniem magazynka i podpięciem go do automatu. Cieszę się, że oglądałem te wszystkie filmy akcji. Strzelamy, instruktor na bieżąco udziela porad odnośnie poprawek przy celowaniu – jedna broń bije nieco niżej. Idziemy do tarcz, podajemy metryczki do wypełnienia, fachowcy wymieniają się uwagami i tłumaczą się sobie nawzajem gorszym dniem; amatorzy, tacy jak ja, zapamiętują fachowe uwagi na przyszłość i idą na następne stanowisko.
Po podejściu do stolika widzę karabinek, którego nie jestem w stanie zidentyfikować. Rzut oka na tablice informacyjną uświadamia mi, że to MK-22. Na broni wytłoczone „HK 416D„, pierwszy raz trzymam wytwór Heckler-Kocha w rękach. Jaram się jak szczerbaty na suchary, co przykłada się na celność – nie udaje mi się wstrzelić w środkowy cel. W domu doczytuję, że miałem okazję strzelać z podstawowej broni żołnierzy GROM’u. Podekscytowany gubię gdzieś metryczkę i muszę zapomnieć o sięgnięciu po laur zwycięzcy. Trudno.
Idę dalej i trafiam na rozległa polanę, gdzie bardzo drobna sympatyczna pani,  tłumaczy człowiekowi słusznej postury, jak strzelać do rzutek ze strzelby Beretta. Jak się dowiaduję od sędziego, pani Irina jest trenerką naszej kadry narodowej w tym sporcie. Jak się uczyć to od najlepszych. Obserwuję strzelców przede mną i zastanawiam się jak to rozegrać. Kolega, który już strzelał w tej konkurencji podpowiada mi, żebym nie tracił czasu na zgrywanie przyrządów celowniczych, tylko patrzył wzdłuż lufy i walił jak w kaczki.  Okazuje się, że walenie do kaczek jest łatwe, ale jak siedzą na stawie w Łazienkach. Pierwszą trafiam, sam nie wiem jak. Strzelba kopie jak koń. Koncentruje się na mocniejszym przyciśnięciu jej do ramienia i pudłuję do kolejnego celu. Przypomniałem sobie rade z jakiegoś westernu – Jak trafić do monety rzuconej w powietrze? Poczekać, jak na ułamek sekundy zatrzyma się w powietrzu, zanim zacznie spadać z powrotem. Pomyślałem, że już jestem wygrany. Pani Irina daje znak i pomarańczowy cel wznosi się w górę, jednocześnie oddalając się ode mnie. Kiedy zawisa nieruchomo na chwile w powietrzu, jest już tak mały, że pudłuję. Następny mam zamiar przymierzyć za pomocą przyrządów, ale pudłuję znowu. Wyprowadza mnie to z równowagi i pudłuję ostatni cel. Pani Irina uśmiecha się do mnie uroczo i mówi mi, że muszę po prostu potrenować. Lekko zdołowany wracam poprawić sobie humor za pomocą mięsiwa. Wilcza porcja karkóweczki rozjaśnia mi dzień. Szkoda, że nie mogę walnąć piwka na rozluźnienie i uspokojenie tętna.
Słysze charakterystyczny dźwięk automatu Kałasznikowa i kieruje się w stronę, z której dobiega. Stary dobry kałach. Przypominało mi się wojsko, pozycja leżąca z podpórka i trójka pod cel. Wygrane na strzelnicy 3 dni ekstra urlopu. Nareszcie broń, którą dobrze znam. Teraz będzie rehabilitacja za kompromitację na stanowisku z rzutkami. Stanowisko wyściełane mułem (materacem), który też dobrze znam ze służby wojskowej. Tym razem mam dyspozycji 10 sztuk amunicji. Za moich czasów w służbie zasadniczej dawali po pięć na każde wizytę na strzelnicy. Łuski malowniczym łukiem wypadają z komory, przypominając mi, jak kiedyś jedna wpadła mi za kołnierz munduru. Mój wynik tym razem nie dałby mi nawet jednego dnia urlopu. Strzelanie na tym dystansie z broni,  której się nie zna, chyba mija się z celem. Tak to tłumaczę mojej urażonej dumie.
Następne stanowisko to strzelanie z tzw. pompki. Pan Zbyszek udziela mi instruktarzu, po czym  przystępuję do systematycznego zmiatania celów za pomocą chmury ołowiu. Zdmuchnięcie przedostatniego powoduje wyrzucenie rzutki, do której oczywiście nie trafiam. Przypomina mi to upokorzenie na oczach pani Iriny i w duchu poprzysięgam rzutkom zemstę.
Podsumowując tę imprezę, muszę przyznać, że ten sposób spędzania czasu jest przyjemny. Można pod okiem ekspertów zapoznać się z różnymi rodzajami broni i amunicji. Bezpieczeństwo stoi na wysokim poziomie, ale może to wynika ze specyfiki tej konkretniej imprezy. Większość uczestników to nie ludzie z ulicy, tylko parownicy sektora bezpieczeństwa i ochrony, oraz przedstawiciele firm dostarczających broń i amunicję. Jeśli chcecie postrzelać, albo chociażby popatrzeć na broń to pojawia kolejna okazja. 1 czerwca 2014 roku na Wojskowej Akademii Technicznej odbędzie się kolejny piknik strzelecki. Tm razem otwarty dla cywilnej publiczności. Chętnie poszedłbym z dziewczyną, ale boję się, że mnie „przypadkowo” postrzeli.
Udostępnij

Author: Sharg.pl

Firma Sharg działa na rynku od 1991 roku. Zdobyła ogromne doświadczenie i zaufanie wśród klientów. Priorytetem firmy Sharg jest dostarczanie najwyższej jakości towarów bezpośrednio od producentów. Sharg to miejsce dla pasjonatów artykułów taktycznych i outdoorowych, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, czy interesujesz się tą tematyką i potrzebujesz broni na zawody strzeleckie, czy też liczy się dla Ciebie bezpieczeństwo i szukasz gazów pieprzowych, dzięki którym poczujesz się pewnie. W swojej ofercie posiadamy produkty znanych i cenionych na rynku producentów, którzy na pewno nie zawiodą Twoich oczekiwań. Sharg to przemyślana i dopracowana oferta skierowana do wymagającego klienta. W firmie Sharg praca wynika z pasji a nie z obowiązku, co sprawia, że właśnie tutaj artykuły militarne nabierają nowego wymiaru. Zapraszamy do odwiedzenia naszych stron internetowych. Życzymy udanych zakupów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.