Wakacje z Taktyczną Mamą: warszawskie ZOO.

Udostępnij

Zawsze, kiedy jestem w ZOO – a w warszawskim jestem conajmniej raz w roku, zastanawiam się czy przypadkiem to nie jest tak, że to nie my przychodzimy z zamiarem oglądania zwierząt, a odwrotnie – to one oglądają nas. Zobaczmy na przykład lwy – leżą sobie na skałce, patrzą i myślą: „no i czego się gapisz człowieku?!”.  Dla odmiany, bardzo lubię, jak uśmiechają się płaszczki, są takie radosne! 

 

test

Lato w mieście

Warszawa jest ciekawym miejscem, jeśli patrzeć na nią pod kątem tego, że musimy w niej spędzić część wakacji. Organizowanych jest wiele wystaw, teatrzyków, koncertów. Można iść na wystawy do muzeów, do teatru, kina.  Co, kto lubi. Do takich miejskich atrakcji zalicza się również ZOO. Trochę obawiałam się kolejek do kas, ale idąc do ZOO w tygodniu możemy być spokojni – tłumów nie ma. Właściwie, chyba największy tłumek stanowiły pingwiny, które bardzo lubię. Fajne są. 

 

 

 

 

Trochę o ZOO

Nie będę zanudzać was tym, jak ZOO powstało, ani pisać o jego historii. Jednak zdecydowanie polecam zapoznać się z tym, jak ZOO funkcjonowało w okresie II Wojny Światowej. Dziś skupmy się na misji, która przyświeca jego działalności. Misją ZOO jest przede wszystkim ochrona i hodowla  zagrożonych gatunków: „Najważniejszym celem ogrodów zoologicznych jest ochrona zagrożonych lub wymarłych w naturze gatunków dla zapewnienia ich przetrwania. Realizujemy ten cel na dwóch płaszczyznach:

– ex situ (ochrona poza miejscem naturalnego występowania) – zapewniamy żywy bank genów, który pozwoli na odtworzenie lub zasilenie dzikiej populacji. W Warszawskim ZOO mieszkają przedstawiciele gatunków, które nie występują już w swoim naturalnym środowisku, m.in. oryks szablorogi, szpak balijski czy gołębiak kasztanowaty.

– in situ (ochrona w miejscu naturalnego występowania) – przywracanie zwierząt do ich naturalnego środowiska (reintrodukcja) oraz wspieranie programów ochrony na całym świecie na rzecz zagrożonych gatunków. Wspieramy programy ochrony m.in. goryli, szympansów, gibonów.

Aktywnie uczestniczymy w ochronie rodzimej fauny. Prowadzimy projekt przywracania na Mazowszu żółwia błotnego oraz uczestniczyliśmy w programie restytucji foki szarej do południowego Bałtyku. Angażujemy się w czynną ochronę ginących gatunków ptaków, w tym głuszców, cietrzewi i sokołów wędrownych, wspieramy ochronę Wisły i sąsiadujących z nią siedlisk”.

 

Kolejną ważną misją, istotną dla mnie z punktu widzenia rodzica, jest edukacja przyrodnicza: „kształtujemy proekologiczne postawy już u najmłodszych. Prowadzimy atrakcyjne zajęcia warsztatowe dla dzieci i młodzieży, często dając możliwość bezpośredniego kontaktu ze zwierzętami.

Informujemy o zagrożonych wyginięciem gatunkach zwierząt oraz sposobach ich ochrony, w których czynny udział biorą ogrody zoologiczne.

Poszerzamy wiedzę społeczeństwa na temat zwierząt, ich naturalnego środowiska, biologii oraz zagrożeń przez prowadzenie zajęć edukacyjnych, warsztatów, wykładów i różnego rodzaju spotkań.

Budujemy świadomość ekologiczną i propagujemy właściwe postawy wśród odwiedzających nas gości. Uświadamiamy potrzebę dbania o naturalne środowisko, w świetle stojących przed nim zagrożeń i katastrof ekologicznych, za które odpowiedzialny jest człowiek”.

Zagrożenia dla Rodzica

Uwaga moi kochani, to bardzo istotny akapit! Zagrożenia są, następujące: wydatki. Wydatki są, niemalże na każdym kroku. Już zanim wejdziemy do ZOO, przechodzimy obok balonów z helem. Mamy tam Hedwigę z Harry’ego Pottera, Elzę z Krainy Lody i inne cuda. W samym ZOO mamy natomiast: lody, gofry i wszystko co podnoszące poziom cukry we krwi. A wiadomo, że jak chodzi się cały dzień, to coś by się zjadło. Mimo to jest fantastycznie! Po prostu najlepiej jest sobie trochę zaoszczędzić, żeby tego dnia można było sobie pozwolić na więcej przyjemności. 

Udostępnij

Author: Taktyczna Mama

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.